Porankowy INSTAGRAM

3 sierpnia 2007

niepowodzenia i powodzenia

Po niesamowicie miłym wieczorze w towarzystwie Znajomej od Chińczyków i jej Małżona (jak go określa owa Znajoma) nastąpiła względnie przyjazna człowiekowi noc (Porankowa Panienka obudziła się w sumie tylko raz na chwilkę koło północy), a po niej przyszedł dzień, który porankowa rodzina od rana spędziła na poszukiwaniu butów dla najmłodszego członka rodziny.
Buty zostały znalezione, zaakceptowane i zakupione, lecz jutro zostaną odniesione do sklepu, bo są za małe... W sklepie przymierzyć się nie dało, bo Porankowa Panienka zasnęła, a jak się ją obudzi na siłę, to zdecydowanie ma zły humor, czego porankowi rodzice woleli uniknąć. Przymierzyć na śpiąco też się nie dało, bo dziecię miało na nogach skarpetko-buty z dzwoneczkami, których się zdjąć niezauważenie nie dało (wiem, trzeba było myśleć wcześniej...). Porankowa Mama kupiła więc buty na czuja, sugerując się tym, że dwa dni wcześniej zmierzyła nogę dziecku celem przekazania informacji Hetman-Dziadom i wyszło jej, że noga ma 10 cm. Buty, które zakupiono był wyraźnie oznaczone nalepką z informacją, że są na nogę długości 12cm i dla dzieci w wieku 12-18 miesięcy (tak, ta informacja jest bardzo zbieżna z wiekiem Porankowej Panienki, która dopiero co skończyła pół roku, czyli miesięcy sześć, ale pozostawić to należy bez komentarza). W każdym razie na oko i na czuja buty były dobre.
W domu zaś się okazało, że wprawdzie but na nogę Porankowej Panienki wejdzie, ale wpierw należy zdjąć z niej skarpetkę, co się mija z celem. Buty zostały więc zapakowane do kartonika i zostaną jutro odniesione do sklepu z nadzieją, że będzie można je wymienić na większe (dla dwulatków?!?). Sklep jest dobry, więc chyba będzie można.
Skoro już o niepowodzeniach mowa, wczoraj Porankowa Mama postanowiła także, że dziecię dostanie domowy obiadek. Postanowiła i na tym się skończyło, bo Porankowa Panienka i tak dostała danie ze słoiczka, a Porankowy Tata w prezencie przypalony garnek do wyszorowania...

Ale nie tylko niepowodzenia zawitały do porankowego domu. Porankowa Mama przygotowała wczoraj dla gości pyszne bułki razowe z serem - przynajmniej sądzi, że pyszne, bo nikt się nie skarżył, że są niejadalne, a Porankowy Tata zapytał dziś, czy może je wziąć do pracy jako "drugie śniadanie" o 18.00. No, przynajmniej coś się udało. :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz