Porankowy INSTAGRAM

28 kwietnia 2013

rozpusta

W domu, w którym mieszkają dzieci, po Wielkanocy snują się dzikie zające. Bezpańskie, niechciane, znienawidzone, często nadgryzione, czekoladowe... Widok tak smutny, że aż boli.



Co zrobić ze sforą zajęczą, gdy już sama myśl o zjedzeniu czekoladowego zająca powoduje skręt zębów i mdłości? Przerobić. Uwolnić zająca od męki, pokruszyć i przerobić na pyszne, pachnące muffinki.

Voila! Oto nasza sfora ze zdjęcia powyżej w wersji "po-wielkanocnej"


Rozpusta! Istna rozpusta!

Jak dotąd najlepszy przepis na muffinki (wersja podstawowa) znaleziony został TUTAJ dzięki uprzejmości Śfagra.
Palce lizać!

18 kwietnia 2013

przedwczesny Blog Day 2013

- Jeszcze dwa tygodnie temu był tu śnieg - rzekłam patrząc przez moje świeżo umyte okno kuchenne.
- No, i mróz trzaskał... - dorzucił Ślubny (jeszcze żyw ;)
- A dziś pogoda iście sierpniowa... W kwietniu!

Były już takie kwietnie. 8 lat temu podczas naszego ślubu i 5 lat temu, gdy roczna Gloria Starsza fikała w wózku bosymi stopami.
Dziś na termometrze kuchennym zaokiennym +26 - odnotować dla potomnych! Pogoda rzeczywiście iście sierpniowa, a jak o sierpniu mowa, myślami pokrążyłam wokół odkryć blogowych. I doszłam do wniosku, że są takie trzy, które warto odnotować dla potomnych (ach ci potomni, roboty będą mieli po uszy kopiąc w naszych notatkach). Wszystkie anglojęzyczne i właściwie każdy z innej beczki.

1. dopracowany do perfekcji, że aż boli, pełen dobrych pomysłów i prześlicznych sów, które trzeba jednak wyszukać spośród miliarda informacji bardzo osobistych, które autorka uznała za warte upublicznienia; blog-vlog (połączony z kanałem na youtube) dla osób, które chcą posłuchać native speakera; autorka chętnie wchodzi w interakcje z odbiorcami, często urządza konkursy z nagrodami... voila, poznajcie OrganizedJen!

2. Erin, matka trójki dzieci dzieli się swoimi sposobami na dobrą organizację i dekorację domu - kolorowy, niesamowicie optymistyczny, pełen dobrych emocji, zdjęć i informacji blog o wdzięcznej nazwie The Sunny Side Up

3. i na koniec: cudo zdobywające nowych zwolenników w zawrotnym tempie, urocze, prawdziwe (oddaje charakter Autorki - wiem, co mówię, bo znam), pełne dobrej energii i cudnych zdjęć, wciągające, pachnące Italią i innymi zakątkami świata, odkrywające przed człowiekiem uroki podróżowania, zawierające masę przydatnych informacji dla osób planujących wojaże - blog, który z powodzeniem mógłby zostać wydany jako książka (choć dopiero zaczął swoją działalność) - przed państwem NullFull



14 kwietnia 2013

powiedzonka

Żeby nie umknęło, cytuję dziewczę lat prawie 5:

- Mama! Kła mi się uchrympała!
- Co ci się stało?
- Kła - ta kła, widzisz? mi się u-ch-r-y-m-p-a-ł-a. Nie ma kawałka, widzisz? - powiedziane zostało w wyszczerzu ukazującym górne zęby...

- E, bo ty jesteś taki symulatyk - rzekła do siostry, którą bolała głowa. - Symulatykujesz jak Jasiu, który mówił, że mu (i tu nie zrozumiałam, bo napchała sobie makaronu maczanego w bolońskim do buzi, a potem zapomniała, co chciała powiedzieć).

Cytuję też Ślubnego:
- Nie idę z wami trzema na raz na rower, bo mi wystarczy stresów, jak idę z nimi dwiema. Tobą to jak trzecim dzieckiem będę musiał się stresować.

Potem coś było o ewentualnym sprzedaniu roweru.

Taa...

Jakby ktoś widział, że wynoszę zwinięty dywan i kupuję butelkę wybielacza to się proszę nie dziwić.

Żartuję oczywiście, żeby nie było!

11 kwietnia 2013

na jutro proszę przynieść...

... dwadzieścia metrów kabla. Nie, żartuję. To tekst używany często przez mojego brata...

Ale na poważnie, na jutro proszę przynieść:
- 2 figurki z czekolady lub masy cukrowej,
- 2 puste butelki po wodzie mineralnej 1,5l,
- rękawiczki,
- pojedynczą skarpetkę w paski,
- składniki do przygotowania wiosennej kanapki (po 3 plasterki sera, szynki, dwie gałązki szczypiorku na dziecko, reszta według uznania),
- 5-10 wydmuszek,
- kilogram mąki (sic! 25 sztuk dzieci po kilogram mąki każde?!),
- 5/7/12/23 zł na bilet,
- kolorowe czasopismo,
- polewy do mazurka (dowolność wyboru),
- garść: rodzynek, orzechów, kolorowych cukierków, migdałów itp.,
- guziki różnego kształtu, koloru i wielkości,
- białe rajstopy,
- karton po jajkach,
- jajko na Śmigus-Dyngus,
- włoszczyznę,
- różnego typu przyprawy,
- trochę proszku do prania,
- styropianowe jajko, gwiazdkę, aniołka...
- kamienie, kasztany, liście, patyczki, wykałaczki, watę, patyczki do uszu...
- wysuszone plastry pomarańczy, cytryny, limonki...
- składniki do ciasta marchewkowego wg załączonej listy,
-...

Proszę się nie dziwić, że z amokiem w oczach rzucam się w stronę Ślubnego, który - jak na zwolnionym kadrze - kieruje podarte dziecięce bawełniane rajstopki w stronę kosza na śmieci. Nigdy nie wiesz, kiedy w późnej godzinie wieczornej znajdziesz w dziecięcym plecaku karteczkę:
"Na jutro proszę przynieść stopkę od dziecięcej bawełnianej zielonej rajstopki"
Bycie rodzicem dziecka edukowanego to poważne wyzwanie...

A na marginesie:
Wiosna, panie sierżancie, co?

Wracamy...

sposób, by nie zwariować

Ze snu zimowego wyrwało nas głośne "aaaa... psik, uhu, aha, ehe...". Znak to, że alergia nadciąga. A jeśli alergia, to znaczy, że wiosna. Tylko co tu robi ten śnieg za oknem? A, topnieje już... Bo tu nagle 15 stopni na plusie...

Cholerne pyłki...

A... psik. Uhu, aha, ehe...

Młoda lat sześć skończone, świeżo zapisana do szkoły (o tym w kolejnym poście), postanowiła swoje młodsze lata szkolne rozpocząć od informacji "nie zaprzeczysz, że jestem twoim dzieckiem, bo przekazałaś mi w genach alergię". Chyba. Czeka nas kolejna wizyta u alergologa... Ten poprzedni, lat temu ze trzy, wyraźnie stwierdził: "Teraz nic nie wyszło, ale to nie znaczy, że pewnego dnia córka nie okaże się alergikiem. To może przyjść z wiekiem". Z wiekiem... Dziecko mi dorasta?!
Póki co banicja z przedszkola za dudniący kaszel z głębi pięt. Pediatra nic nie stwierdziła po licznych oględzinach i badaniach. Po lekach antyhistaminowych + anytastmatycznych dziecko przesypia noc, nie kaszle, nie psika... Tylko jakieś takie pełne energii jest od tego siedzenia w domu... I cholera ją bierze (moja krew w końcu...)

A w domu od tygodnia siedzi, bo tyle zajęło dojście do tego, że to pewnie alergiczne... A ja razem z nią w tym domu siedę... I ja też pełna energii jestem i cholera mnie bierze...

Obejrzałyśmy wszystkie dotychczasowe odcinki 3 serii "Top Model" (cicho być!), gotujemy, sprzątamy, gramy w różne gry, pierzemy, szyjemy, gramy na FB w dziwaczne gry, robimy lemoniadę, oglądamy cudneych "Fineasza i Ferba", piszemy maile, oglądamy zdjęcia...

Wiosna, ach to ty?