Porankowy INSTAGRAM

31 sierpnia 2009

dzień bloga - odsłona 2009

Blog Day 2009

Porankowa rodzina po raz trzeci świętuje dziś (choć może "świętuje" to za dużo powiedziane) Dzień Bloga. Zgodnie z zasadami zabawy pokazujemy dziś 5 blogów, na które natrafiono w ciągu minionego roku i które został zapisane w zakładkach porankowej przeglądarki internetowej.
Oto one:
  1. ZAKŁADKA
  2. MONSTEROWO
  3. TOMASZOWA
  4. TyMar
  5. RYBI BRULION
Co łączy te blogi? Tematyka "rodzinna" i fakt, że są pisane przez mamy.
Mama z Zakładki ma dwie córki: Misię i Hanię. Monsterowa mama ma pociech aż trzy sztuki, o ile się nie mylę nazwane na potrzeby bloga: Monster, Monsterino, Monsterówna. Z kolei u Tomaszowej dzieciaczków jest dwoje: Staś i nowo narodzona Ida (na marginesie, Tomaszowej i rodzinie gratulujemy!). Blog TyMar wziłą swą nazwę od dzieci blogującej mamy, a więc od Tymka i Marysi. No a w Rybim Brulionie opisuje się życie Oliwii i Filipa.
Poza tym, sami przyznajcie, że nazwy blogów są nieco intrygujące.

Dziś zachęcamy zatem do lektury blogów innych niż porankowe opowieści i życzymy WESOŁEGO DNIA BLOGA!

24 sierpnia 2009

Lusia i spółka

- Pokręciły ci się zdjęcia na blogu - oznajmił Porankowy Tata po lekturze ostatniego postu. - Wrzuciłaś dwa razy tą samą żabę.
- Hę? - wydobyła z siebie w odpowiedzi Porankowa Mama.
- No tak, jest Lusia i dwa razy ta duża zielona. Nie rozpoznałaś ich? - Porankowi Rodzice zasiedli przed monitorem i zaczęli przyglądać się uważnie osobnikom na zdjęciach. - Zobacz, ta ma taki duży brzuch i te fałdy pod szyją. Ta też. To ta sama żaba. A Lusia... Lusia ma zaćmę?
- Hę? - odrzekła Porankowa Mama usiłując dostrzec różnicę w żabach nr 1 i 2 oraz zaćmę w oku Lusi.
- To się nazywa jakość. Wiesz co, zrobię im wszystkim jeszcze raz zdjęcie i zobaczysz.
Zdjęcia zrobiono. Sztuk 5 - jakimś cudem udało się dopaść każdą z żab. Proszę bardzo, oto one:






Jak się dobrze i długo przyjrzeć, rzeczywiście każda z żab jest inna. Niemniej, Barnaba okazał się Feliksem i odwrotnie, czyli idea nadawania żabom imion padła. Od tej pory jest Lusia i spółka. I koniec.

***

Porankowa Rodzina znana jest z marudzenia jeśli chodzi o książki. Szczególnie Porankowa Mama lubuje się w wyszukiwaniu "błędów". Zaskoczeniem jest więc książka, którą Porankowa Mama pokochała od pierwszego wejrzenia, i dzięki której Porankowe Panny mają urozmaicone życie. Panie i panowie, książka kucharska autorstwa Beaty Lipov "Dzieciaki do kuchni, czyli rodzinne gotowanie".
Książkę dostała Porankowa Mama w prezencie imieninowym. Pierwszy przepis, na którym ją otworzyła to był omlet w kropki. Dzień później taki omlet wylądował na stole i został pochłonięty przez dzieci w mgnieniu oka. Podobny los spotkał inne pyszności zaserwowane według przepisów pani Lipov. Na stałe do porankowego menu weszły chlebojaje, placuszki owsiane (także te taty misia), chrupiące ziemniaczki z piekarnika, fish and chips: ryba i fenomenalne "mielone inaczej" (klopsiki z dodatkiem pora i kminku - klopsiki tak pyszne, że Porankowe Panny dosłownie rzucają się na nie i na wyścigi wyżerają z talerzy).
Dodać można tylko tyle, że książka jest w pełni polską produkcją - autorka jest Polką (mąż wprawdzie Bułgar, ale osiedlony na stałe w Polsce), potrawy są z produktów dostępnych w naszych sklepach. Porankowa Rodzina gorąco poleca!

22 sierpnia 2009

to znowu my!







W porankowym domu znowu rozbrzmiewa po nocach szczekanie. Żaby - w liczbie sztuk 5, co warto podkreślić, bo przyglądając się zawartości terrarium zazwyczaj widać tylko 3 - przyjechały na wakacje. Biorąc pod uwagę, że zarówno nabrały ładnych kolorów, jak i są aktywne nocą (aktywne do tego stopnia, że pierwsza noc ich pobytu w porankowym domu była nocą nieprzespaną przez Porankową Mamę, która to była przekonana, że w domu jest włamywacz) można przyjąć, żę porankowy kurort żabom służy.
W dzień niestety przybysze są nudni jak flaki z olejem (swoją drogą, dlaczego flaki z olejem są nudne?) - Lusia (fot. 3 - ta sama Lusia, która gościła w porankowym domu jakiś czas temu!) zazwyczaj drzemie nad brzegiem stawku raz na jakiś czas leniwie otwierając oko. Dwie pozostałe widoczne żaby (Porankowa Mama ochrzciła je mianem Feliks i Barnaba) drzemią regularnie na skalnych półeczkach. Zamieszczone powyżej fotografie zostały zrobione, gdy Porankowy Tata z córkami postanowili żaby obudzić i się z nimi pobawić... Wierzcie mi, że to jest możliwe!
Rozrywki dostarczają z kolei świerszcze, którymi żaby się żywią... Porankowy Tata nie przewidział, że świerszcz małym jest i jeśli w terrarium znajdzie się choć jeden otwór, przez który świerszcz zdoła się przecisnąć, to się przeciśnie i wylezie. Otwór się znalazł. Porankowa Mama miała przez tydzień zapewnioną darmową gimnastykę, gdy ganiała za owadami po mieszkaniu. Uciekinierów naliczono 15 (nie licząc tych, których pozbyła się Porankowa Panienka). Miło, prawda?

6 sierpnia 2009

rozmowa z balkonem

Ranek w porankowym domu. Porankowa Panienka usiłuje otworzyć drzwi na balkon będąc niekompletnie ubraną. Drzwi nie chcą się otworzyć mimo licznych prób szarpania za klamkę.
- No otwórz się! Chcę wyjść!
- Balkon się nie otworzy. Nie masz majtek na pupie - skomentowała Porankowa Mama. Dziecko spojrzało na swój strój i pobiegło się ubrać (samo!). Po chwili wraca, ponownie szarpie za klamkę i woła:
- No dalej! Ubrałam się już, widzisz?
Drzwi ani drgną. Porankowa Panienka chwilę myśli i mówi do siebie:
- Cholera, skarpetki. Zapomniałam.
Co było robić, trzeba jej było te drzwi w końcu otworzyć, jak wróciła w skarpetkach...

1 sierpnia 2009

o zachodzie słońca w porankowym domu...

Na miły początek sierpnia upubliczniamy widoczek z porankowego okna - widoczek, z którego dumny jest szczególnie Porankowy Tata.

Czasem warto się zatrzymać i zobaczyć to, co na co dzień nam umyka...