Porankowy INSTAGRAM

23 kwietnia 2010

foto-streszczenie








Z wygodnictwa pozwalamy sobie na zmieszczenie foto-streszczenia ostatnich tygodni.

Jak widzimy, były święta Wielkiej Nocy - pierwszy raz spędzane "home-alone". Trzeba przyznać, że organizowanie śniadania wielkanocnego w domu z dwójką małych dzieci to niezły wyczyn logistyczny. Ale udało się.
W ramach świąt przybył Zając z dość zagadkowym prezentem zaprezentowanym na zdjęciu nr 2. Zgaduj zgadula, co to takiego?

Potem mieliśmy żałobę narodową, która w porankowym domu została - przyznajemy się bez bicia - wykorzystana do cna pedagogicznie. Dziewczyny w ciągu tygodnia przerobiły przyspieszony kurs wychowania obywatelskiego połączonego z lekcją historii i religii. Był rozmowy, wizyty na cmentarzu i w rodzimej katedrze... W efekcie, chyba jako jedyni w kraju możemy pochwalić się obecnością w domu trzylatki, która wie i potrafi opowiedzieć, co się stało pod Smoleńskiem, w jakim mieście pracuje pan Buzek i co to jest Wawel...

Żałobę narodową przyćmił wulkan na Islandii, dzięki któremu porankowe panny przerabiały lekcję geografii na prowizorycznym globusie w postaci piłki z nadrukiem mapy (jakby ktoś chciał się pozbyć prawdziwego, szkolnego globusa chętnie przyjmiemy!). Wybuch wulkanu o nazwie, której nawet nie potrafię z głowy napisać, miał znaczenie dla porankowej rodziny z racji tego, że Hetman Dziady przez ów wulkan zostały uwięzione hen daleko na drugim krańcu Europy i zmuszone były do powrotu do kraju busikiem. Przygoda życia, jakże emocjonująca z punktu widzenia wnuczek, które rozpaczały w domu, że dziadków już nie zobaczą (chyba się im nieco pomieszały wydarzenia).

No a na koniec, jak już wszyscy ochłonęli po świętach, wydarzeniach krajowych i światowych, a ręce zostały dokładnie umyte od farb, masy solnej i plasteliny, na porankowy stół wjechał tort - migdałowy, na bitej śmietanie, dokładnie taki jak 5 lat temu o północy.
Ech, i tylko brak na palcu Porankowej Mamy obrączki, którą małżonek zmuszony był ciąć o 7 rano obcęgami do metalu na oczach zdziwionych córek. Ale to już inna historia.


11 kwietnia 2010

żałoba narodowa


a miał być radosny post po długiej ciszy...