Porankowy INSTAGRAM

4 stycznia 2013

książkowe zakamarki

Nasze przedszkole bierze udział w ciekawym projekcie Wydawnictwa Zakamarki. Każdy przedszkolak otrzymuje na tydzień czerwony plecak z sześcioma książkami. Zadanie jest takie: przeczytać sześć książek, przedyskutować ich treść, wybrać najciekawszą, przygotować pracę plastyczną dotyczącą tej najciekawszej pozycji oraz przygotować krótką prezentację jednej książki dla koleżanek i kolegów z grupy przedszkolnej. Po tygodniu plecak wraca do przedszkola i otrzymuje go kolejne dziecko.

Czerwony plecak przywędrował do nas tuż przed Bożym Narodzeniem. 

 
W plecaku znaleźliśmy:

Przeczytaliśmy. Pooglądaliśmy. Znowu czytaliśmy. I zdecydowano, że:
Gloria Starsza zdecydowanie jest zwolenniczką książki o Albercie (cóż za piękne lustro!) oraz historyjki o Pomelo.
Gloria Młodsza zakumplowała się z Mamą Mu.
Ślubny uznał, że "Nusia i wilki" to najbardziej "rąbnięta" książka jaką czytał (wszak przedszkolaki na pytanie "co autor miał na myśli" odpowiedzą, że dokładnie to, co napisał, a nie będą szukać filozoficznych przesłań, prawda? Zatem książka, rozumiana wprost, jest najbardziej antypedagogiczną książką, którą czytał - po zapoznaniu się, przytakuję.)
A mnie zaskoczyła opowieść "Igor i lalki" - ot, chociażby ten fragment:

Lindebaum Pija, Igor i lalki, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2009.
Jeden czerwony plecak, a cała rodzina jest zaangażowana w kulturalne dyskusje o książkach. Tak proste, a jakże genialne!

Jeśli ktoś ma kartę IKEA Family i po drodze mu do Poznania, Zakamarki oferują 15% zniżkę na swoje książki. Myślę, że warto. Chociażby po nieśmiertelne kontynuacje "Dzieci z Bullerbyn".

1 komentarz:

  1. A my uwielbiamy NUSIĘ i IGORA (to tak jakbyś miała wątpliwości, po co tyle książek sie wydaje ;))) IGORA uwielbiam potworrrrrnie. Za najtrafniejsze opisanie dziecięcych zabaw: swoista dramaturgia, nagłe zwroty akcji, nieprzewidywalność i "pokręcona logika" dziecięcego świata. Uwielbiam za to bardziej niż za główny temat: walka ze stereotypami różowej dziewczynki i chłopca piłkarza. Uwielbiam.

    Miło było spotkać, choćby wirtualnie, chwilowych posiadaczy zakamarkowego plecaczka. Słyszałam o akcji, ale teraz mam konkret.

    OdpowiedzUsuń