Porankowy INSTAGRAM

26 maja 2007

rzecz o porankowej windzie

Porankowa rodzina kontynuuje wątek tłumaczenia się i dziś podejmuje próbę wyjaśnienia, dlaczego niektórzy znajomi, mniej lub bardziej spokrewnieni, nie są w stanie wjechać windą na VI piętro bloku, w którym mieszka, a także dementuje informację, że nic w tej sprawie nie robi.

Kto miał przyjemność rezydowania w dobrym hotelu ten wie, że w dobrych hotelach ne ma XIII piętra. Wprawdzie blok, w którym mieszka porankowa rodzina to nie dobry hotel, ale widocznie winda uważa inaczej, bo nie przyjmuje do wiadomości, że w bloku tym istnieje piętro VI...
Winda w bloku porankowej rodziny to w ogóle temat na dłuższe pogaduchy... Zacznijmy od tego, że w bloku znajdują się dwie windy. W normalnych okolicznościach posiadanie dwóch wind byłoby powodem do dumy, jednak nie w przypadku porankowej rodziny. Sprawa ma się tak. Człek, którego kroki przywiodły do wspomnianego bloku, już po przekroczeniu progu drzwi napotyka windę. I nie byłoby to nic dziwnego, gdyby nie fakt, że winda ta nie posiada klamki. W miejscu klamki jest natomiast podejrzanie wyglądająca dziurka od klucza. Zdesperowany człek, bądź człek uśwaidomiony, podejmie próbę otworzenia drzwi do windy kluczem dowolnej marki (tu wyjaśniam, że porankowa rodzina również klucza do małej windy nie posaida i otwiera ją kluczem do drzwi własnych; nawiasem mówiąc, odradzamy posługiwanie się kluczykami do auta, bo często się łamią w zamku...). Przyjmijmy, że człekowi temu udało się do windy dostać - pełen dumy dusi guzik sugerujący, że winda dowiedzie go na VI piętro. A teraz wyobraźmy sobie jego zdziwienie, gdy wysiada na obiecanym VI piętrze, a tam... piętra nie ma. Są za to drzwi do zsypu, którego też nie ma, bo w miejscu kubła na śmieci znajduje się sklepik "Kramik", a szyb zsypu służy za pomieszczenia gospodarcze... No, ale mniejsza o to. Żeby dostać się na VI piętro człek musi podreptać schodami w górę.
Wróćmy teraz do chwili, gdy wspomnianego człeka kroki przywiodły do wspomnianego bloku. Jeśli zarzuci próbę otworzenia małej windy, na półpiętrze czeka na niego duża winda - ogólnodostępna, bo ma klamkę i można do niej bez większych kombinacji wejść. Duża winda jest główną przyczyną utrapień porankowej rodziny - nie tylko dlatego, że jest o kilka centymetrów za wąska, by zmieścić w niej mercedesa Porankowej Panienki. Nie widzieć czemu, duża winda tylko w teorii dowozi pasażerów na VI piętro. W praktyce zdarzają się dwie opcje. Opcja pierwsza: w ogóle nie można uruchomić windy przyciśnięciem guzika z numerem piętra VI, należy więc wjechać na piętro VII i zejść schodami piętro niżej. Opcja druga: po uruchomieniu windy przyciśnięciem guzika z numerem piętra VI, nie wiedzieć czemu człek zostaje zawieziony na piętro I, następnie zdezorientowany ponownie dusi przycisk VI, by znaleźć się na piętrze VII, znów desperacko dusi przycisk VI, by zjechać na piętro... III i tak do upadłego, póki człek nie wpadnie, że najłatwiej będzie zejść schodami z piętra VII na VI. By oddać sprawiedliwość, zdarza się, że winda wjedzie na pięro VI bez problemu, lecz jest to zjawisko baaaardzo rzadkie.
Najmniej śmieszne w tym wszystkim jest to, że konsekwencji humorów dużej windy doświadczają wyłącznie mieszkańcy VI piętra, gdyż winda ta nie widzi przeszkód w jeździe na inne piętra.
Porankowa rodzina niejednokrotnie zgłaszała wyżej opisany fakt gospodarzowi domu, za każdym razem słysząc, że widocznie nie potrafi prawidłowo wdusić guzika... Nadmienię tutaj, że gospodarz domu mieszka na piętrze X i od porankowej rodziny dzieli go olbrzymia przepaść, nie tylko kondygnacyjna, lecz głównie pokoleniowa, skutkująca brakiem komunikacji w jakimkolwiek zakresie. Porankowa rodzina wysłała również maila do administratora bloku - tym razem z mizernym skutkiem, gdyż odpowiedzi nie otrzymała w ogóle. Obecnie porankowa rodzina jest na etapie konsultacji z innymi mieszkańcami piętra VI, które mają służyć wspólnemu wystosowaniu pisama z żądaniem naprawy windy bądź zmniejszenia opłaty za jej użytkowanie. Niestety, spośród pięciu rodzin mieszkających na piętrze, jedna rodzina w ogóle tu nie mieszka (a to historia raczej nie na tą porę, może przy okazji), jedna rodzina jest całkiem nowa i mało się ją widuje i jeszcze jedna rodzina zdecydowanie nie chce się bratać z kimkolwiek, bo jak twierdzi, od 28 lat, jak tu mieszka, winda jest zepsuta - ta rodzina jeździ małą windą (to też historia osobna, również przy okazji). Pozostałe dwie rodziny to porankowa rodzina i mili sąsiedzi zza ściany, którzy wyrazili chęć podpisania listu. List się pisze - sprawę będziemy relacjonować na bieżąco.
A teraz, po tych wszystkich wyjaśnieniach, pragniemy wyrazić nasze ubolewanie z powodu, że tylu naszych gości musi zasuwać na VI piętro pieszo bądź przeżywać stresy w windzie, która ma humory. Kochani, naprawdę Was nie olaliśmy - działamy. Wojna została wypowiedziana!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz