Porankowy INSTAGRAM

12 lutego 2009

tupot bosych stóp

Odgłos, którego żaden rodzic małego dziecka nie lubi wieczorem, to tupot bosych stóp zwiastujący nadejście dziecka, które powinno spać względnie zasypiać. Taki tupot bosych stóp słychać ostatnio w porankowym domu regularnie po godzinie 20.
Właścicielka tych bosych stóp rozpoczyna zazwyczaj wędrówkę ludu od akcji "przytulić" - wtedy bose stopy kierują się w stronę najbliższego rodzica. Kolejno, po wyczerpaniu cierpliwości tulaczej przechodzi do akcji "siusiu", gdy kieruje bose stopy do łazienki. Jako że pojemność pęcherza dwulatka jest nieograniczona, w łazience dziecko potrafi spędzić sporo czasu. Kiedy jednak pęcherz opróżniony jest całkowicie, dwulatka przechodzi na tryb "mamusiu/tatusiu, pić!", a więc bose stopy pojawiają się w kuchni. Tryb ten ma różne warianty: herbatkę zamienić na wodę, wodę na herbatkę, picie za ciepłe, za zimne, za mało...
Wczoraj jednakże, Porankowa Panienka dorzuciła całkiem nowy kierunek tupotu swoich bosych stóp. Oto, trochę przed godziną 21 tupot bosych stóp rozległ się w porankowym salonie. Dziecię z uśmiechem podeszło do ławy, położyło na niej swój nieszczęsny smoczek (z którym walka jest już rozpoczęta, ale póki co efektów nie ma) i rzekła:
- Spać, nie, dziękuję.
Następnie dziecię i jego bose stopy usadowiły się na kanapie, przykryły kocem w kratkę i Porankowa Panienka rzekła:
- Ja rozmawiać. Mamusia obok.
Porankowi rodzice mieli miny jedyne, czemu zresztą trudno się dziwić. Porankowa Panienka musiała ową konsternację dostrzec, bo rzekła:
- Lubiem rozmawiać.
- A o czym byś chciała porozmawiać? - zapytała Porankowa Mama.
- Bo... Hmmm... - widać, że dziecię zaczęło kombinować. - Dziadek. Lubiem. Ciocia. Lubiem. Ciocia Ania, ciocia... Ola, ciocia Ysia. Tak. Lubiem.
Następnie dziecko wymieniło resztę rodziny. Potem dokonało przeglądu anatomii Porankowego Taty wymieniając poszczególne części ciała z nazwy, łącznie z brwiami, rzęsami i źrenicami.
- Może Ci zrobić drinka, co? W sam raz na nocne rozmowy - rzucił nagle Porankowy Tata żartobliwie. Córka spojrzała na niego spode łba, zrobiła zadumaną minę i stwierdziła:
- Tak, proszę.
- A wiesz, co to jest drink? - zapytała całkiem (nie)pedagogicznie Porankowa Mama.
- Y... Nie - odrzekła po chwili namysłu Porankowa Panienka.
- I mimo to chcesz?
- Tak, proszę.
- A spać chcesz?
- Nie, dziękuję. Ja dwa [lata mam - w domyśle].

I tak sobie porankowa rodzinka gadała przez dobre pół godziny, aż Porankowa Panienka uznała, że się nagadała.
A dziś... Dziś tupot bosych stóp dał się słyszeć o 20:15, czyli pół godziny temu. Tym razem został skierowany w stronę łóżeczka Porankowej Panieneczki. Dziecię siadło przed siostrą i stwierdziło:
- Ja gadać z Ułą.

I nadal obie nie śpią...

3 komentarze:

  1. hihi:-)
    u nas tupot bosych stóp jest słyszalny, ale o poranku, kiedy mała wskakuje do nas na łózko w sypialni i wrzeszczy: "Mama, tata idziemy do przeczkola:))"
    wieczorem gdy zamykaja sie drzwi pokoju , jeszcze nigdy zniego nie wyszła, no chyba ze na siusiu ale to soradycznie:)
    A Panienka z tym drinkiem to jednak nie zaskoczyła :) hihihi

    dominika z Olka

    OdpowiedzUsuń
  2. hahah, normalnie sie poplakalem ze smiechu jak to czytalem. ula jest bezbledna! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. hm... chyba miałeś na myśli Elę :p

    OdpowiedzUsuń