Porankowy INSTAGRAM

22 grudnia 2014

Dziecko na Warsztat 4 - Ameryka Południowa

Dziecko na Warsztat - odsłona czwarta: Ameryka Południowa
Temat przewodni:  święta/tradycje/zwyczaje


Wyprawa do Ameryki Południowej nie mogła lepiej wpasować się w nasz kalendarz. Tak jakoś wyszło, że "karty pracy" przygotowałam tuż po warsztacie afrykańskim. Miałam plan, który wydawał się idealny. Mimo to, w sobotę wieczorem, dzięki postowi Joanny na facebookowej stronie Dziecka na Warsztat, olśniło mnie, że warsztat ma zostać opublikowany 22 a nie 29 grudnia. Skąd ta pomyłka, nie potrafię powiedzieć. Naprawdę byłam przekonana, że warsztat publikujemy PO świętach. A tu... Cały tydzień w plecy! Cóż było robić, trzeba było zrealizować plan bez dwóch elementów, w tym jednego kulinarnego. Nic jednak straconego. Wymyśliłam, że ten jeden warsztat przepracujemy w dwóch częściach - pierwsza, główna zostanie opublikowana 22 grudnia. Część bonusowa - kilka dni później, gdy uda nam się kupić to, czego potrzebujemy, czyli babkę Panettone i będziemy mieli chwilę na popijanie czekolady i dłubanie pracy plastycznej. Przecież i tak w planach było poszerzenie warsztatu z Ameryki Południowej na Amerykę Łacińską, która obejmuje także Amerykę Środkową, czyli głównie Meksyk.

A zatem do dzieła. Ameryko Południowa, nadchodzimy!

Zadanie 1. Mapa
Zaczęłyśmy tradycyjnie, lokując Amerykę Południową na kuli ziemskiej i zdobywając informację na temat tego kontynentu. Poszerzyłyśmy w ten sposób nasz Atlas Świata o kolejną mapę.



Wyłożyłam Gloriom kilka książek, przyniosłam kredki, wręczyłam konturówkę polityczną kontynentu i... poszłam zrobić sobie kawę. Glorie w tym czasie miały wyszukać to, co je zainteresuje. Dowolność pełna. Efekt przerósł moje oczekiwania. Gdy po chwili wróciłam do pokoju, powitały mnie zapisane kartki pełne nazw geograficznych, a mapy były kolorowe. Kwiczały ze śmiechu czytając o Ziemi Ognistej, Patagonii, Pampie czy Przylądku Horn. Praca pochłonęła je bez reszty. Gdy skończyły wypisywanie i kolorowanie, ku ich uciesze wręczyłam im... laptopa i poprosiłam, by poszukały objaśnień do znalezionych nazw. Chylę czoła przed Paniami Wychowawczyniami - uczennice zdały egzamin z umiejętności obsługi komputera. Bez problemu wpisywały nazwy w wyszukiwarkę i odczytywały hasła. Dzięki temu poszerzyły słownik o "archipelag" czy "przylądek" a także "Quechua", czyli plemię indiańskie, do którego jeszcze wrócimy w bonusowej odsłonie warsztatów. Ponieważ młode po ojcu mają zamiłowanie do zwierząt, poznawanie Ameryki Południowej zaowocowało poznaniem nowych gatunków zwierząt: lisoszakali, mary czy fulic. Jak się okazało i nandu i kapibary nowością dla nich nie były...




Korzystając z bogactwa wiedzy w sieci, z zaciekawieniem oglądałyśmy filmy i zdjęcia pokazujące miejsce spotkania się dwóch oceanów (Przylądek Horn), czy dżunglę amazońską. Glorie chłonęły wiedzę i zaczynały dochodzić do ciekawych wniosków - chociażby do takiego, że skoro Ameryka Południowa znajduje się blisko równika, musi być tam bardzo gorąco. Albo do takiego, że skoro Ameryka Południowa znajduje się na innej półkuli niż Polska, w grudniu jest u nich pełnia lata.
- Mama, to jak u nich lepią bałwana? - zapytała Gloria Młodsza.
- Ty lepiej zapytaj, czy im się chce choinkę ubierać w taki upał - zawtórowała jej Młodsza, a ja w duchu pomyślałam, że właśnie odniosłam sukces, bo w ten oto sposób warsztat "robi się sam"

Zadanie 2. Krzyżówka i poncho nie tylko w haśle
Postanowiłam poddać młode jeszcze jednej próbie - wręczyłam im krzyżówkę, którą znalazłam na stronie Fundacji Edukacji Międzykulturowej. Młode miały do dyspozycji komputer, książki i własne głowy (tak dla przypomnienia, Starsza ma prawie 8 lat, młodsza 6,5). Kwadrans później, przybiegły ucieszone, że mają rozwiązanie: PONCHO! Jednym z haseł krzyżówki były hafty. Młode wymyśliły więc, że przygotują haftowane poncho - coś czuję, że projektowanie ubioru będzie elementem łączącym nasze warsztaty...

poncho haftowane haftem łańcuszkowym
Zadanie 3. Podróż do Peru
Celem naszej podróży było Peru. Kraj andyjski nad Oceanem Spokojnym, miejsce pochodzenia... Misia Paddingtona! Jedna z teorii głosi, że nazwa Peru wywodzi się od imienia indiańskiego wodza Beru, który zapytany przez hiszpańskich odkrywców o nazwę kraju, nie zrozumiał ich języka i podał swoje własne imię. Peru, choć położone bardzo daleko od nas, jest silnie związane z Polską. To właśnie w Peru istnieje do niedawna najwyżej położona na świecie (do wysokości 4749 m n.p.m.), linia kolejowa Lima-La Oroya-Cerro de Pasco, wybudowana przez polskiego inżyniera Ernesta Malinowskiego. Peru to także kraj, który posiada najwięcej kaplic, klasztorów oraz świętych miejsc w Ameryce Południowej (źródło TUTAJ) - jest to więc wymarzone miejsce do snucia opowieści bożonarodzeniowej. 

Naszą przygodę w Peru zaczęłyśmy od poznania herbu i hymnu tego kraju. Odbyłyśmy też wędrówkę na Machu Pichu (co wzbudziło duże zainteresowanie kulturą inkaską, o której w bonusowej odsłonie warsztatu). Przyglądałyśmy się też obrazom Jose Sabogala poznając tym samym prąd w kulturze południowoamerykańskiej jakim jest indygenizm.

Zadanie 4. Boże Narodzenie w Peru
Praktycznie w każdej wzmiance o świętach w Peru pojawia się informacja, że Boże Narodzenie może tam być obchodzone bez choinki, ale koniecznie z szopką. I to nie byle jaką szopką! Przy żłóbku stoją bowiem i lamy i świnki morskie, a Józef i Maryja ubrani są w tradycyjne, kolorowe stroje. Co ważne, peruwiańskie szopki umiejscowione są w grocie skalnej.
W naszym domu nie było nigdy tradycji budowania szopki. Dopiero w tym roku, dzięki temu, że Gloria Młodsza rozpoczęła naukę w szkole podstawowej w klasie o profilu plastycznym, praktycznie większość grudnia minęła nam na myśleniu o szopce, dopingowaniu i koordynowaniu pracami artystów w czasie jej budowy. Klasa Glorii Młodszej brała bowiem udział w konkursie Żłóbek Wielkopolski. I wiecie co? Tak im świetnie poszło, że ich praca wystawiona jest w Muzeum Etnograficznym w Poznaniu. W ramach naszego warsztatu wybraliśmy się więc na wycieczkę oglądać szopki!








Nieskromnie powiem, że jedna z szopek w tej oszklonej gablocie jest nasza - pomysł mój, wykonanie klasa Glorii Młodszej ze wspomaganiem rodzicielskim (tylko w kwestii budynku, bo reszta to praca własna dzieci).

Więcej na temat wystawy Żłóbek Wielkopolski 2014 TUTAJ Wystawa czynna jest do 25 stycznia 2015. A gdy już będziecie w Muzeum, zajrzyjcie na wystawę na I piętrze - Mówią Rzeczy... Boska! Pisze się o niej osobny post.

Świąteczne zwyczaje w Peru związane są także z zajadaniem ciasta Panettone, popijaniem gorącej czekolady, tańcem, śpiewem i odwiedzinami sąsiedzkimi. To właśnie ten element nie zgrał nam się w czasie z warsztatem - mieliśmy go wykonać w czasie obchodów bożonarodzeniowych w domu. Jak nam poszło, przeczytacie niedługo.

Glorie zainteresowała także poniższa wzmianka znaleziona na jednym z portali internetowych - spróbujcie zgadnąć, dlaczego chciałyby mieszkać w Peru?
"Nie przywiązujemy wagi do przygotowań kulinarnych, ważniejsze jest rodzinne spotkanie, rozmowa przy stole. (...) W Peru nie świętuje się drugiego dnia Bożego Narodzenia. W tym dniu większość wyjeżdża nad morze. Bo jest to jednocześnie początek wakacji, które trwają aż do marca" (źródło TUTAJ)
Zadanie 5. Rozbudzanie ciekawości
Nasza przygoda z Ameryką Południową trwa. Dziewczyny z zainteresowaniem wyłapują wszelakie wzmianki na jej temat. Na czasie były więc wiadomości światowe - link do tęczy w Chile TUTAJ, a do bezprecedensowego orzeczenia sądowego w sprawie orangutana w zoo w Buenos Aires TUTAJ.
A w oczekiwaniu na kolejne odsłony naszej południowoamerykańskiej wędrówki zapraszamy do odwiedzenia innych blogów. W podróż do Ameryki Południowej zapraszają Was także inne uczestniczki projektu Dziecko na Warsztat - w grudniu w nieco innym składzie niż wcześniej. Klik w link pod obrazkiem zatem i ¡Buen viaje! Do niedługo!


6 komentarzy:

  1. Bardzo pouczający warsztat. Nie będę ukrywać, że z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, bo Peru a w szczególności jego historia prekolumbijska bardzo mnie kręci.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny i bardzo rozwinięty warsztat. Z niecierpliwością czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  3. Sliczne szopki! U nas tez Peru :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ fantastyczna wystawa szopek!!
    Szkoda że u nas takiej nie ma ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, gdy dzieci same zaczynają szukać interesujących je informacji, w ten sposób na pewno dużo więcej zapamiętują. A szopki sś super!

    OdpowiedzUsuń
  6. to dziewczynki przejęły warsztat! cudnie!

    OdpowiedzUsuń