Porankowy INSTAGRAM

21 września 2011

a miało być tak pięknie...

- To jakaś koszmarna rzecz - stwierdziła Gloria Starsza. - Ja się zamieniam w Inkę*.
- Co oznacza... - dopytuję.
- No Ince ciągle z nosa kapie i tego nie czuje. Panie mówią, że Inka jest chora.
- Aaaa...

Miało być tak pięknie. Dzieci do przedszkola, mama do komputera. Doktorat dokończony w tym roku... A tak? Przedszkole pracuje dla nas w trybie czwartkowo-piątkowym, bo od poniedziałku do środy młode kurują różne dolegliwości.

W pierwszym tygodniu leczyliśmy "zmęczeniówkę" z katarkiem, o której pisaliśmy. W czwartek młode zameldowały się w przedszkolu.

W drugim tygodniu... wysypkę. Oj, działo się. W sobotę Glorii Młodszej obsypało bąblami nogę. Uznaliśmy, że ma uczulenie na kalosze. Wysypka w nocy jednak popełzła dalej i ulokowała się na siedzeniu. W niedzielę wyglądała jak rasowa ospa, z tym drobnym wyjątkiem: obejmowała tylko obszar od pasa w dół. Pediatra ospy nie zdiagnozował, mimo że w czasie wizyty niektóre bąbelki były zaschnięte. Na zebraniu w przedszkolu poinformowano nas jednak, że wśród dzieci stwierdzono dwa przypadki... liszajca zakaźnego. Czy młoda go złapała? Nie wiadomo. Wysypka przeszła po kilku dniach na Heviranie. Ja tam obstawiam poronną postać ospy... Ważne, że w czwartek obie pojawiły się na zajęciach. Za zgodą pediatry, rzecz jasna!

W tym tygodniu jednak powrót do przedszkola w czwartek nie jest wcale taki pewien. Leczymy bowiem katar, który chyba zlazł na krtań, bo obie Glorie kaszlą i chrypią, a starsza zamienia się w koleżankę Inkę.

Do tego nie ma w całym fyrtlu ciepłej wody, sąsiedzi się uparli na palenie papierosów na balkonie, miasto jest zakorkowane, a Ślubny od poniedziałku do piątku będzie pracować w godzinach 8-19 więc równie dobrze mógłby spakować walizkę i się do pracy przeprowadzić.

A miało być tak pięknie...

* imię koleżanki zostało zmienione z przyczyn oczywistych

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz