Porankowy INSTAGRAM

17 stycznia 2012

siła przyzwyczajenia

Mówi się, że dzieci matek, które są gadułami, później zaczynają mówić, ale gdy już zaczną, mówią pełnymi zdaniami. Niedawno dowiedziałam się także, że jeśli dziecko zaczyna nagle mówić skracając bądź pomijając etapy wydawania z siebie "dziwnych dźwięków", jego język staje się leniwy i może mieć problemy z poprawnym artykułowaniem. Przykład, Gloria Starsza, która gadulstwo ma w genach po matce, ale dopiero dzięki pomocy logopedy zaczęła latem prawidłowo artykułować dźwięki szeleszczące i syczące i nadal pracuje nad poprawnym "r".
Chadzamy więc do logopedy. Podczas gdy Gloria macha jęzorem, powtarza słówka i zdania oraz układa różne puzzle, matka-pedagog zwija się z nudów na krzesełku (od niedawna biorę ze sobą notes i bawię się ze swoją wyobraźnią). Ostatnia wizyta była jednak intrygująca. Oto kilka zagadek językowych, które zapamiętałam (rysunki mojego autorstwa):

Dokończ zdania zgodnie z tym, co widzisz na obrazku:
1. Ola ubiera...


2. Między drzewami wisi...

Proste, prawda? Ha, jak się okazuje, nie.

Rysunek 1. 
Gloria spogląda na obrazek i mówi:
- Ola ubiera czapkę, szalik, rękawiczki i płaszcz.
- Nie, to nie jest płaszcz - odpowiada logopeda.
- Kurtkę? - zgaduje zdziwiona Gloria.
- Nie, rybka. To jest PALTO.
Tak, jasne, palto... mama, a co to jest palto? 

Rysunek 2.
- Między drzewami wisi sznurek- mówi Gloria.
- Nie, to jest LINA. A na linie, co wisi?
- Jakiś materiał.
- No, jak to się nazywa? To coś na czym śpisz.
- Pościel? Prześcieradło?
- Nie. To jest przecież BIELIZNA POŚCIELOWA.

W repertuarze były także: liszka (usilnie nazywana przez Glorię gąsienicą i dżdżownicą), afisz (przecież nie plakat), pajac cyrkowy (clown to przecież nie po polsku), floksy i lewkonie...

Ręce opadają. Czemu się jednak dziwić? Logopeda jest pokolenie starszy ode mnie. Być może w naszych czasach pokolenie to przepaść... A nad przepaścią liczy się siła przyzwyczajenia, także językowego.

Kto prawidłowo dokończył zdania?  



1 komentarz:

  1. Pomijając już kwestię, kto poprawniej nazwał obrazki i związanej z tym ewolucji językowej, ale gdzie tu uwzględnienie poziomu używanych słów stosownego dla 5-latka, hę? I wcale mi nie chodzi tutaj, żeby używać "dziecinnych" wyrazów.
    Zdemotywowałam się. Muszę sprawdzić, co to floksy...

    OdpowiedzUsuń