Porankowy INSTAGRAM

4 stycznia 2012

nie chcę cię znać!

Sąsiad mnie nie lubi. Miał dziś do nas przyjść i w połowie korytarza zawrócił do domu z płaczem wołając "Nie idę". Nie powiem, zrobiło mi się dziwnie.
Co innego Glorie. Glorie sprawiały wrażenie szczęśliwych, że sąsiad się rozmyślił. Odetchnęły z ulgą i zabrały się do wyciągania pochowanych po kątach - w obawie przed sąsiadem - zabawek. Zdemontowały też zaporę zakazującą sąsiadowi wstępu na górny poziom piętrowego łóżka.
Ślubny z kolei wcale się nie zdziwił takim obrotem spraw. Powiedziałabym wręcz, że się tego spodziewał, choć może nie tak szybko.
- Ale mnie nie bawi to, że on mnie aż tak nie lubi. Będę musiała iść do niego się pobawić. Może zmieni zdanie? - gdybałam.
- I niewiele to zmieni. Trochę cię polubi, ale i tak przychodzić do nas nie będzie chciał. Źle mu się to miejsce kojarzy - skwitował Ślubny.

To nie jest zajawka powieści kryminalnej ani wyznanie patologicznej sąsiadki. To smutna rzeczywistość, z której trzeba zapamiętać jedno: Nigdy nie wychodź bez pożegnania się z dzieckiem, gdy zostawiasz je nawet na chwilę pod opieką sąsiadki...
Nawet jeśli ta sąsiadka jest całkiem fajna i pedagogicznie rozgarnięta! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz