Porankowy INSTAGRAM

13 listopada 2010

szczyt impertynencji

W dość burzliwych nastrojach wybyliśmy popołudniu na zakupy do pobliskiego supermarketu. Deszcz, kałuże, tłum kibiców idących na mecz i dwójka wyjących dzieci po drodze.
Stajemy przy kasie. Nawiązujemy z panią kasjerką luźną rozmowę i nagle słyszę z ust tejże kasjerki:
- To dzieci czy wnuki?
- Ekhm? Proszę? - pytam oszołomiona.
- To są pani dzieci czy wnuki? - powtarza kasjerka
- Eeee... dzieci - odpowiadam wpatrując się w nią z niedowierzaniem. Musiała zauważyć moje zdziwienie/oburzenie, bo szybko dodała:
- Pytam, bo na porodówce leżałam z babką, która rodziła mając 16 lat i jej matka też, więc w wieku 32 była babcią.
Jasne...

Po odejściu od kasy pytam Ślubnego:
- Czy ona właśnie uznała, że jestem babcią własnych dzieci?
- No wiesz - zaczyna Ślubny. - Zawsze powtarzam, że jak się złościsz to nie wyglądasz najkorzystniej.

Jeeeeeebbbbuuuddd.

W domu, jak na babcię przystało, wyjęłam pudło z przyborami do szycia i dla odreagowania uszyłam ręcznie suknię dla nowo nabytej Barbie. Suknia wg projektu Glorii Starszej, więc proszę podziwiać piórkowy kapelusz i skrzydełka jak u wróżki. Suknia czeka jeszcze na falbanki, które zostały wymyślone godzinę temu, a ja za diabła nie wiem, z czego je zrobić.





4 komentarze:

  1. No co za wstrętna baba!
    ...przepraszam, ale musiałam to napisać. Zresztą "ogłupienie" kasjerek jest powszechnie - mnie ostatnio uznała za dziecko i zażądała dowodu osobistego.
    Ale wiesz, pierwsze co sobie zawsze myślę - czegoś zołza zazdrości i musiała jakoś dopiec. Pomaga. :)
    Kreacja za to przepiękna! Też aniołem chcę być... ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Droga Babciu! ;-))) Falbanki najlepiej z firanki, chyba?

    OdpowiedzUsuń
  3. a Ślubnego to nikt nie skomentuje???!!! ech...
    Podchodziłam do firanki z nożyczkami już kilka razy ;) odwiedzę chyba jednak miejscowy ciuchland i kupię na wagę 100g falbanki - tylko projektantka musi się zdecydować, czego właściwie chce.
    A, kreacja wzbogaciła się o szydełkowy berecik z falbanką, bo "szefowa" uznała, że piórka jej za bardzo latają...

    OdpowiedzUsuń
  4. "Że jak się złościsz nie wyglądasz najkorzystniej" - to jest przecież szczyt dyplomacji! I wzór empatycznego męża!!! ;-)))))))

    OdpowiedzUsuń