Porankowy INSTAGRAM

18 stycznia 2014

reklamacja wierszem popełniona

Stać się to kiedyś musiało, że nas na Allegro oszukano.

Towar z super oferty przed świętami zamówiony,
dotąd - a czas długi minął - nie dotarł w porankowe strony.
Kiedy Ślubny za maila zabrał się pisanie i wygarnął sprzedawcy wszystkie swoje żale,
sprzedawca - udając głupiego - na pocztę odpowiedzialność zrzucił, całkiem pewien swego.
Towar ponoć wysłał dzień po opłaceniu, a że towar nie dotarł - nie on winien temu.
Czekać kazał, to Ślubny poczekał z tydzień, może dłużej,
ale paczka nie doszła... A już minął grudzień!
Zerknął Ślubny w styczniu na Allegro stronę, sprawdza aukcji dane
a tu zonk czeka wielki: konto sprzedawcy zablokowane!
Nie on jeden, jak się okazało, przesyłki wypatruje,
bo komentarze negatywne sprzedawca zewsząd otrzymuje.
Pieniądze zgarnął - sumy nie tak małe, potem zniknął zostawiając aukcje niesfinalizowane.
Głowi się teraz Ślubny, tak jak inni ludzie, co tu robić dalej.
Wszak pieniądze na inny cel mogły zostać spożytkowane.
Żeby je odzyskać pozew złożyć musi
na policję lub prokuraturę - z żądaniem ścigania i ukarania sprzedawcy co wyłudził pieniądze od ludzi.
Nigdy tego nie robił, ani Ślubny, ani żona jego
(czyli ja - dla rozwiania wszelkich wątpliwości)
Więc rok 2014 pełen będzie dla nas nowości.
O rozwoju sprawy informować będziemy na blogu,
bo zapowiada się ciekawie ta "reklamacja" o sądowym epilogu.

A rzecz cała rozbija się o perfum jeden, Armaniego chciał Ślubny kupić, chyba w życiu pierwszego...  :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz