Porankowy INSTAGRAM

10 listopada 2011

odkurzacz

Telefon, który rozpoznaje osobę dzwoniącą jest bezużyteczny, gdy każdy dzwoniący rości sobie prawo do prywatności i wyświetla się na ekranie jako numer prywatny. Jak tu teraz rozróżnić, czy dzwoni babcia i odebrać trzeba, czy dzwonić obcy typ i udajemy, że nas nie ma? Nie da się.
- Rodzice. Do ciebie zapewne - oznajmia Ślubny i wręcza mi słuchawkę dzwoniącego telefonu.
- Halo? - odbieram z nadzieją, że ma rację. Nie miał. W słuchawce męski głos wyrzuca z siebie słowa jak karabin maszynowy naboje. Zrozumiałam tylko powitanie, słowo konsultant, blablablabla i odkurzacz. A na końcu pytanie: to możemy się umówić na przyszły tydzień?
- Dzień dobry, słowa nie zrozumiałam, ale nie zamierzam się umawiać z odkurzaczem.
- Blablablabla - znowu tyle zrozumiałam. - Do przetestowania najnowszy produkt. Podejrzewam, że ma pani dywany w domu.
- Nie, nie mam. Mam dzieci, co wyklucza dywan i jestem zadowolona ze swojego odkurzacza.
- O, dzieci! Jak miło. Z pewnością się pani nasz odkurzacz przyda. Wiadomo, jak są dzieci to jest bałagan. A tu pani sobie usiądzie i on sam posprząta.
Pani usiądzie. Jasne. Odkurzacz sam posprząta! Matko... 
- Dziękuję, nie jestem zainteresowana - A ja usiądę? Dobre sobie... 
- Nie rozumiem. Dlaczego pani nie chce? - dopytuje konsultant.
- Ma pan dzieci? - pytam zirytowana. Jasne jest, że nie ma. - Jak pani nie ma to pan nie zrozumie. Ostatecznie dziękuję. Nie jestem zainteresowana testowaniem odkurzacza. Nawet takiego, który mi śniadanie do łóżka będzie robił.
Poddał się. Założę się jednak, że nadal nie rozumie. Nie miałam ochoty mu tłumaczyć, że jak się ma dzieci to każdy okruszek na podłodze ma znaczenie, każda duperela na ziemi może być ważna i trzeba bardzo uważać, co się wciąga odkurzaczem, bo chwila nieuwagi kosztuje niekiedy małe trzęsienie ziemi, kataklizm na miarę zderzenia z asteroidą i dramat z chórem w tle. A ja naprawdę nie mam czasu marnować czasu na to, żeby sprzątać PRZED odkurzaczem, który niby sam sprząta. Niech będzie w pełni zautomatyzowany. Założę się jednak, że myśleć nie potrafi.

1 komentarz:

  1. znam te prywatne numery telefonów, które są albo prywatne,albo zastrzeżone, albo nieznane czy jakoś tak. Nie odbieram. Mój Tata też nie, i wychodzi z założenia, że jak czegoś ktoś chce, to się nagra na sekretarkę. No gorzej, jeżeli Rodzice rzeczywiście mają numer, który się nie wyświetla...no ale zawsze można się umówić na jakiś sygnał czy coś.
    a co do odkurzacza, to my na razie mamy dywan, ciągle upaćkany, bo odkurzacz nie daje rady. No i mamy odkurzacz- zabawkę. Ryczy jak prawdziwy,ale niestety nie odkurza. Za to jeszcze nie mamy problemu z wciągniętymi zabawkami. Kwestia czasu, wiem...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń