Porankowy INSTAGRAM

2 października 2008

porankowe Alternatywy - część III

Porankowa Mama ma dziś wenę twórczą, więc wyjątkowo post nr 2...

kontynuując wątek Alternatyw...

Zgodnie z ustaleniami, Porankowa Mama zadzwoniła do Administracji w celu zwołania zebrania dotyczącego podzielników ciepła na kaloryferach w porankowym bloku. Przedstawiła sprawę miłej pani, która obiecała, że oddzwoni, jak tylko Szef ustali dogodny dla wszystkich termin (dla wyjaśnienia: porankowy blok "działa" na zasadzie wspólnoty mieszkaniowej i to członkowie wspólnoty - a zatem każdy właściciel mieszkania - podejmują decyzje dotyczące bloku; by jednak wprowadzić decyzje w życie, potrzebne są uchwały podejmowane podczas zebrań z przedstawicielem firmy administrującej budynek). Przy okazji, owa miła Pani zaczęła dopytywać Porankową Mamę "o co właściwie chodzi z tą windą, bo tu kilka osób już wydzwaniało, a przecież była kontrola i nic nie stwierdzono"... Porankowa Mama wyjaśniła, pani obiecała, że będą to monitorować i na tym się rozmowa skończyła.
Popołudniu tego samego dnia, akurat w chwili, gdy porankowi rodzice na łeb na szyję lecieli spóźnieni z Porankową Panieneczką na kontrolę do lekarza, oddzwoniono z Administracji w sprawie zebrania. Ustalono, że oczywiście zebranie zostanie zwołane jak tylko wspólnota będzie chciała, jednakże Administracja uprzejmie prosi, by przed zebraniem oficjalnym dogadać się we własnym zakresie czy i na co podzielniki będą zmieniane... "bo wie pani jak wyglądają takie zebrania, emocje biorą górę, każdy każdego przekrzykuje i w sumie ustalić się nic nie da a czas zmarnowany"...
No tak, racja. W kolejny pierwszy wtorek miesiąca Porankowy Tata udał się zatem na spotkanie Rady Porankowego Bloku do piwnicy, by ustalić termin wewnętrznego spotkania w sprawie podzielników ciepła. I znów minęła godzina, dwie a Porankowy Tata jak nie wracał tak nie wracał. W końcu jednak wrócił.
- I co , powiedziałeś im, że musimy wpierw sami się dogadać? - zagadnęła Porankowa Mama
- Ano. I w odpowiedzi wciąż słyszałem, że musimy to zrobić oficjalnie. A ja im na to wciąż, że żona dzwoniła i zanim oficjalnie to wpierw nieoficjalnie.
- A... I na czym w końcu stanęło?
- Muszę na 16 września się przygotować z tematu podzielniki ciepła, bo będę prowadził spotkanie w suszarni...
- A... No to super - powiedziała lekko zdziwiona Porankowa Mama i zapisała w kalendarzu datę.
Porankowy Tata z tematu się przygotował, popisał maile do firm produkujących liczniki, do firm odczytujących liczniki i takich tam. Zbliżał się ów 16 września...
Z kolei 15 września wieczorem miało się odbyć spotkanie w kościele w sprawie Chrztu św. Porankowej Panieneczki. Mowa o tym nie bez przyczyny, bowiem okazało się, że Porankowa Rodzina została wprowadzona w błąd - spotkanie odbyło się półtorej godziny wcześniej niż im powiedziano...
- Księże proboszczu, da się to jakoś załatwić?
- Przyjdźcie jutro o tej samej porze. Zrobię Wam nauki indywidualne.
- Super! Będziemy!
No ale w drodze do domu Porankową Mamę olśniło: jutro jest zebranie w sprawie podzielników! o 20:00! Bomba...
O godzinie 19:55 16 września porankowi rodzice wyszli z kościoła, Porankowy Tata punkt 20:00 stanął przy windzie i wjechał nią na 10 piętro, gdzie znajduje się suszarnia. Wrócił po prawie 3 godzinach...
-I... - zaczęła niepewnie Porankowa Mama czekając w napięciu na opowieść o wynikach spotkania.
- Ujmę to tak: dupa. Nic nie ustalono, bo się nie dało. W suszarni są jakby trzy sektory przedzielone kratkami. W pierwszy stanęło szefostwo plus ja. Za kratą, w drugim, psiapsióły i plotkary, na tyle w trzecim sektorze stanęli krzykacze i pieniacze - jak na meczu! Każdy z każdym gadał i każdy na każdego się darł. W połowie prawie wszyscy wyszli... Ale umówiłem się na piwo z sąsiadami.
- W sprawie podzielników?
- Nie, tak towarzysko...
- A... Więc na czym stoi?
- Zebranie się odbyło, wyślemy więc pismo do Administracji, że podzielniki mają być zmienione. Koniec. A windę ponoć naprawili - było przebicie między 7 a 8 piętrem...
- A o elewacji była mowa?
-Nie...
Uff... Sprawa podzielników jest więc prawie na wykończeniu, winda naprawiona, a elewacja... Cóż, elewacja wróciła sama jak bumerang w niedzielę 28 września, gdy na tablicy ogłoszeń porankowego bloku zawisła taka kartka:

koniec części III

4 komentarze:

  1. Ale normalnie w dechę ta kartka... "firma ktÓra"...

    Pozdrawia członek zarządu wspólnoty liczącej 109 lokali - znam ten ból;)

    OdpowiedzUsuń
  2. a wyraz "będom" ktoś dziś poprawił granatowym długopisem :)))
    109 lokali? to współczuję - u nas tylko 54 a jazda na całego... kolega jest aktywnym członkiem? trzeba się spotkać i wymienić doświadczeniami!

    OdpowiedzUsuń
  3. I jak tam efekty "ósówania ósterek", hę? Pozytywne mam nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ja dopiero zjarzalam dzis do moejj Ksiegi Gosci i zobacyzlam Twoj wpis a propos Żabowego Tortu- pozdrawiam zatem:) Zakładka vel Cleo

    OdpowiedzUsuń