Porankowy INSTAGRAM

21 sierpnia 2008

w pogoni za królikiem

Zaufany sąsiad to dobra rzecz. Człowiek wyjedzie na wakacje - sąsiad kwiatki podleje, mieszkania popilnuje, nakarmi pozostawionego bez opieki zwierzaka, odbierze pocztę czy wyrzuci zalegające pod drzwiami sterty reklam. Porankowi rodzice takim sąsiedzkim zaufaniem zostali ostatnio obdarzeni. Dziś rano więc, Porankowy Tata wyruszył w kierunku znajdującej się niedaleko działki Porankowych Sąsiadów w celu nakarmienia pozostawionego tam na czas ich nieobecności królika.
Po jakimś czasie od wyjścia Porankowego Taty i Porankowej Panienki rozdzwonił się telefon Porankowej Mamy.
- Słuchaj, jesteśmy na działce ale królika tutaj nie ma - odezwał się w słuchawce lekko skonsternowany Porankowy Tata.
- Jak nie ma? Jesteś pewien? Musi być, bo go zostawili.
- No nie ma, sprawdziliśmy całą altankę. Jakby był to by go było widać...
- Albo czuć, jakby zdechł... - dodała Porankowa Mama. - Sprawdzałeś ogród?
- Przecież go nie zostawili na otwartej przestrzeni! A może go ktoś zabrał?
- Jasne, ukradli królika. Są ślady włamania? A może uciekł?
- Przez zamknięte okno? Nieee...
Konsternacja była coraz większa. Porankowi rodzice próbowali wczuć się w rolę królika i ustalić, gdzie mógł się podziać... Porankowi Sąsiedzi wyraźnie przecież mówili, że dają klucze na działkę, jakby porankowa rodzina chciała sobie tam posiedzieć i odpocząć, przy okazji karmiąc królika. Porankowy Sąsiad dał dokładne instrukcje, gdzie zostawił ziarenka, gdzie są warzywa i gdzie jest królik. Choć raczej, gdzie powinien znajdować się królik, bo tam gdzie miał być go nie było. Hmmm...
Koło południa Porankowy Tata zadzwonił po raz wtóry, tym razem z nieco lepszymi wiadomościami, bowiem królika znalazł.
- Siedział w łazience.
- Zamknęli go w toalecie? Ludzie drodzy - skwitowała kwestię Porankowa Mama.
- Ale ta łazienka jest całkiem duża. No i stał tam w klatce. Na szczęście, bo już myślałem, że go ukradli.
- Pół biedy, jakby ukradli, bo ja już miałam wizję, że zdechł. A to by dopiero było, bo by zdechł pod naszą opieką.
Swoją drogą, aż dziw bierze, że królik nadal żyje, bo Porankowa Mama na jego miejscu dostałaby ataku serca na sam widok Porankowej Panienki. Nie tak dawno bowiem Porankowa Panienka obrała sobie za cel życiowy złapać królika i dokładnie mu się przyjrzeć... Tak, zdecydowanie królik powinien się jej bać.

(na zdjęciu: Porankowa Panienka w pogoni za królikiem...)

3 komentarze:

  1. I co, złapała go? Bo to niezłego sprytu i siły by to stworzenie złapać... przynajmniej mój był taką furiatką, że minimum 2 dorosłe osoby były potrzebne. Zdjęcie super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję! W naszym bloku o takie zaufanie byłoby chyba duuużo trudniej...

    A fotka po prostu genialna! Ja chyba muszę poprosić na priva o parę Waszych zdjęć... (mogę się odwzajemnić ponad 1500 zdjęć z Tatr, prawie jak japoński turysta;))

    OdpowiedzUsuń
  3. królik został dopadnięty :-) z pomocą osób trzecich. Ale przerażenie w oczach miał!
    co do bloku: Porankowi Sąsiedzi to wyjątek potwierdzający regułę życia w bloku :-(

    OdpowiedzUsuń