Porankowy INSTAGRAM

6 czerwca 2011

za co lubię Biedronkę

w przypadkowej kolejności i w większości bez ironii:
  • za to, że jest blisko i wszędzie - dosłownie rzut kamieniem z okna i żabi skok od drzwi każdego domu w każdym zakątku kraju,
  • za codziennie niskie ceny - tak niskie, że Sami-Wiecie-Kto nie miał odwagi zrobić zakupów, bo to zbyt niskie progi dla niego,
  • za kreatywność - tylko w Biedronce potrafią zrobić dżem z biedronki i wędlinę z biedronki i herbatę z biedronki...,
  • za dbałość o budowanie relacji międzyludzkich - permanentny brak drobnych w kasie i prośba "ma ktoś z państwa rozmienić?" zmusza klientów do konwersacji,
  • za praktyczne i logiczne ułożenie towaru na półce - tylko w biedronce mleko w kartonie stoi obok napojów w kartonach (i zarazem obok płatków śniadaniowych), a mleko w butelce przy maśle, ale za to masło jest w lodówce obok półki z chlebem i półki z dżemem, więc kanapkę kupujesz w locie...,
  • za codzienne przypominanie nam, że praca, którą wykonujemy to pikuś w porównaniu z pracą w Biedronce - szczególnie, gdy tir z towarem odjeżdża spod sklepu grubo po północy, choć normą jest godzina 23...,
  • za przeurocze reklamy z wykorzystaniem zasobów własnych,
  • za dostarczanie nam wrażeń podczas dostawy towaru - no sami popatrzcie na ten motor i te dzieci pod płotem i tego pana za tirem...:


Jest tylko jedna rzecz, za którą Biedronki nie lubię - za to, że nie jest Lidlem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz