Porankowy INSTAGRAM

1 września 2008

anegdota obiadowa

Nie tak dawno Porankowa Mama przeczytała anegdotę o tym, jak to Kowalska na łeb na szyję leciała do domu, bo jej niejadek Junior wyraził chęć natychmiastowego zjedzenia czegoś. Podobną sytuację przeżyli wczoraj porankowi rodzice.
Porankowa Panienka od pewnego czasu żywi się... powietrzem? No dobra, żywi się małą butlą mleka w południe i małą butlą kaszki koło godziny 20. Cóż... Zdarzają się dni, że uprzejmie zje śniadanie albo kolację. "Albo" ma tu wielkie znaczenie. Ogólnie, dziecko je tyle co wróbelek. Na nic zdało się przesunięcie godziny obiadu na godzinę 16 czy wręcz 16:30. Na nic zdało się całkowite wyeliminowanie przekąsek w ciągu dnia. Na nic zdało się tworzenie przez Porankową Mamę artystycznych kanapeczek. Nie i już.
Jakież więc było wczoraj zdziwienie, gdy Porankowa Panienka nie dość, że rano skonsumowała z apetytem całą kanapkę z serem (wypijając przy tym kubek kawy Porankowego Taty, ale to inna kwestia...) to jeszcze koło godziny 11:00 pojawiła się przy lodówce i z trzaskiem otworzyła jej drzwi ewidentnie wskazując, że poszukuje czegoś do zjedzenia.
Porankowa Mama początkowo łypnęła podejrzliwie okiem, ale po chwili - załapując, o co chodzi córce - rzuciła się w kierunku garnków usiłując wynaleźć coś pożywnego i ciepłego, co można ekspresowo podać dziecku do zjedzenia zanim przejdzie mu ochota na konsumpcję. Porankowy Tata rzucił się zaś w kierunku talerzy i sztućców, by nakryć Porankowej Panience do stołu.
Jakiś czas później na stół wjechała miska zupy jarzynowej z lanymi kluseczkami... Porankowi rodzice zamarli w oczekiwaniu na reakcję Porankowej Panienki, która... dziarsko wzięła łyżkę do ręki i szeroko otworzyła buzię. Z pomocą Porankowego Taty dziecko wsunęło całą miskę zupy, po czym zawołało:
- Inne!- co oznacza, że prosi o dokładkę... Poważnie!
Wieczorem Porankowa Panienka ze smakiem zjadła także małą kolację, a rano samodzielnie pochłonęła śniadanie. Niestety, jako że Porankowy Tata wybył dziś do pracy a poranny spacer Porankowych Kobiet miał nieco nieoczekiwany przebieg, w południe Porankowa Mama nie dała rady nakarmić dziecka obiadem, gdyż dziecko odpłynęło do Morfeusza zaraz po tym, ja wróciło do domu. Nie sposób więc stwierdzić, czy niedzielny głód to tylko chwilowy kaprys Porankowej Panienki, czy też z jakiegoś powodu dziecko dojrzało do jedzenia jak człowiek. Zobaczymy jak będzie dzalej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz