Porankowy INSTAGRAM

22 lipca 2013

dowód

Pomysł był prosty: po wyczerpującym psychicznie trudnym czasie w historii rodziny, pakujemy się wszyscy do auta, jedziemy do Berlina i spędzamy piękne chwile w swoim towarzystwie wdychając powietrze, którym oddychali przodkowie. Banalnie proste, gdy się jest członkiem UE.
- Czekaj no, jakie "wszyscy"? Dzieciaki też?
- Ano...
O matko, do ciebie. Dzieciaki. Dwie zielonookie, niepełnoletnie istoty. UE, granica bez granicy... dokumenty!
- Eeee... ale my tak nie możemy ich wsadzić do auta i myknąć poza granicę kraju.
- Jak to, przecież to Unia?
- Unia Unią, ale one są małoletnie!

No żesz, małoletnie. Jakie mamy opcje?
Paszport. W lipcu? Trzeba być samobójcą. Odpada. Kolejka jak na Kasprowy. Szwagierka trzy podejścia robiła zanim się dobiła do okienka. Numerek upoważniający do stania w kolejce, kolejka upoważniająca do kolejnej kolejki... I jeszcze jakieś koszty.
Unia Europejska otwiera nam jednak furtkę. Dowód osobisty. To jest wyjście!

- Siedź prosto, broda w górę. Włosy za ucho. Tak trzymaj. Uśmiech... Nie, nie szczerz zębów. Nie mrugaj!

Ufff... Mamy zdjęcie o wymiarach 35x45.

- Wzrost. Młoda, pod ścianę mierzyć się! Ile? 133cm... No dobra... Druga? 113cm... To się nie dziwię, że spodnie za krótkie.

- Oczy. Że co? Zielone, piwne, brązowe, nieokreślone, wielokolorowe... Zielone.
- Ale ja nie mam zielonych! Ja mam zielono-brązowe! Takie z obwódką. Patrz.
- Zielone wpisuję.
- Ale ja się nie zgadzam! NIE MAM ZIELONYCH!

I godzina z głowy... Całe szczęście, że łzy uwydatniają kolor oczu. Zielone jak byk. No i dzięki za Google, gdzie można każde oko zobaczyć.

Zostają zielone.

Matko, ale upał. Spać się chce.

(dwie godziny później)

No i cholera, mamy godzinę zanim zamkną urząd. Usnęło nam się! Ubierać się, czesać, buzie myć. Okulary, kapelusze, krem.

Jedziemy. Docieramy. Numerek E - udało się. Już wchodzimy? To się nazywa tempo. Stanowisko nr 10 i 20. Ty na lewo, ja na prawo. Mąż z córką przy drugim okienku. Żona z córką przy drugim okienku. Wymiana, podpis, zgoda, numer dowodu.

- A szanowna Pani to z jakiego powodu dowód osobisty chce otrzymać? - zwraca się sympatyczna urzędniczka do świeżo upieczonej pięciolatki.
- Eee... bo wyjeżdżam. I nic nie widzę spod tej lady!

- Zapraszamy za trzy tygodnie. Gratuluję!

I w ten oto sposób Gloria Starsza lat 6,5 i Gloria Młodsza lat 5 w sierpniu otrzymają swoje pierwsze dowody osobiste...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz