Porankowy INSTAGRAM

10 marca 2012

witaminki

Zerkają na człowieka z półek aptek i supermarketów. Podskakują radośnie w reklamach. W I T A M I N K I. Suplementy dziecięcej diety. W postaci miśków, strzelających kapsułek, bzyczących proszków, latających w jamie ustnej wróżek (nie, stop, latają na pudełku). Eksperci radzą, by koniecznie podawać je dzieciom w okresie zwiększonego ryzyka zachorowań. Nie lubię ekspertów. Rzadko kupujemy te specyfiki. Wolimy czosnek, owoce, warzywa, witaminki w wersji au naturel.
- A wasze piękne zdrowe? Bo taka wirusówka panuje. Krtań, nos. Koszmar na całego - słychać zewsząd.
- Nie, od grudnia spokój. Wychorowały się.
Od grudnia spokój. A tu już marzec, przesilenie wiosenne ponoć nadchodzi (gdzie ta wiosna, co?). No i daliśmy się skusić na takie małe pudełko, różowe, z witaminkami.
... (tu wstawić przekleństwo). Czy ktoś słyszał o korelacji między podawaniem witamin a zachorowaniami? Poważnie. Dwa dni podawania różowych tabletek i proszę bardzo, uch, ech, apsik, mama gardło mnie boli.
Oczy przekrwione, nos jak u clowna, czoło podgrzane... Uch, ech, apisk. A mama do diaska miała widzi-mi-się i do pracy polazła. I co teraz?
Uch, ech, apsik. Nigdy więcej cholernych witaminek dla dzieci! 

3 komentarze:

  1. Ja tez nie kupuje takich cudów.Raz na kilka dni podaje Oli mleko z miodek i czosnkiem , nawet latem. Czasami w naszym domu gości tran.
    Też wolę podać szpinak i jabłko niż szprycować młoda przereklamowanymi witaminkami.
    Poza tym, wiadomo - chwyt matetingowy - jak wchodzę z mloda do apteki i ona widzi witaminy z ksiezniczkami to by chciala...ale przez wzgald na ksiezniczni na opakowaniu, a ja jeszcze do konca nie zdurniałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...witam
    u nas tez raz tak było z suplementem diety ;-), a jeszcze jak chusteczki kupię (nowe pudełko) to zaraz jest katar w domu :-)).
    My właśnie świeżo po grypie... po(zdrawiamy)
    Alicja z Kubusiem (l. 7)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli jeszcze nie zwariowałam z teorią spiskową witamin ;)
    Witamy w naszych progach, Alicjo!

    OdpowiedzUsuń